Read Englishodstęp
  
Igor Oles
 
fotografia
 
fotografia
 
Limbo – świat zmysłowy czy realny?
 
Jak powiedział Stephen Hawking, rzeczywistość postrzegamy poprzez nasz wewnętrzny model rzeczywistości, istniejący w naszym umyśle. Czy zatem istnieje rzeczywistość obiektywna? Jeżeli istnieje, to w swojej obiektywnej postaci trwa poza nami. W skali wszechświata nie mamy absolutnego wpływu na rzeczywistość. Jeżeli tak sądzimy, to jest to przejaw zarozumiałości i przekonania o własnym, ludzkim ego. Dzisiejszy, modny nurt w fotografii, który z uporem próbuje dokumentować świat, w postaci kolekcji „obrazków”, jest tylko chęcią włączenia się do blogowego stylu mnożenia nijakich, standardowych i nudnych fotografii. Jeżeli coś odkrywa, to wyłącznie radość z mnożenia dosłownych wizerunków. Stephen Hawking, jako człowiek fizycznie upośledzony, bardziej wykorzystuje swój umysł, za pomocą którego doskonale bada i odkrywa świat, poza standardowym poznaniem, poza „globalną wioską”, opanowaną przez medialny przekaz. Swoim umysłem sięga do granic wszechświata. Tkwi w tym paradoks, gdyż dzięki naszemu umysłowi – wzbogaconemu wiedzą i wyobraźnią – możemy głębiej poznać otaczający nas świat, odkryć więcej i stworzyć bogatszy, ciekawszy model rzeczywistości, niż za pomocą najdokładniejszego technicznie przekazu medialnego. Czy zatem fotografia, która potocznie nazywana jest lustrem rzeczywistości i według niektórych jest odciskiem widzialnego świata, może ukazywać zmysłowy świat? Z pewnością tak, ale tylko ta fotografia, która nie jest traktowana jako lustro rzeczywistości, ale jako odbicie-obraz, ukazujący nasz świat mentalny.
      Świat Igora Olesia na fotografiach z serii Limbo, jest jego wewnętrznym światem. Każdy świadomy widz może nawiązać z nim kontakt poprzez fotografię, ale tylko wtedy, kiedy nie będzie traktował fotografii jako lustra rzeczywistości i nie będzie tylko biernym odbiorcą. Poprzez ustawicznie zadawane sobie pytania, znajdzie tę wieloznaczną tajemnicę ukrytych tam symboli. Limbo – według chrześcijańskiej wiary to otchłań, miejsce, do którego trafiają dusze nieochrzczonych dzieci. Limbo Igora, to stan zawieszenia w czasie jego wspomnień, to świat metafory i pewnej nadziei. To świat widziany z zewnątrz, z pozycji obserwatora zdystansowanego do rzeczywistości. Czy może ktoś z całkowitą pewnością stwierdzić, że rozumie mechanizm świata? Chyba tylko ten, kto porzuca wyobraźnię, kto patrzy na świat z pozycji wygodnego standardu, odrzucając osobistą, często inną wizję świata.
      Igor Oleś jest ponad fotografią w dosłownym rozumieniu tego medium. Można nakreślić model przeciętnego fotografa, jako chodzący aparat fotograficzny. Fotografuje to, co pozornie widzi, będąc ślepym na swoją własną wyobraźnię. Widzi tylko to, co „wklepane” ma poprzez media i bezpieczne, modne wzorce obrazów. Tacy fotografowie, jak Igor Oleś są niepokornymi fotografami we współczesnym świecie. Dla wielu zbyt trudnymi, bo nie dającymi się wpisać we współczesne mody. Jak sam pisze: „Wszystkie te fotografie pojawiały się w mojej głowie w postaci wrażeń, niedokończonych obrazów, które powoli dojrzewały i podczas fotografowania nabierały nowego, własnego kształtu. Ich różnoraka stylistyka ma podkreślać sinusoidalną naturę każdego stanu, który nas dosięga”. Żeby pokazać to w fotografii, która przecież opiera się na operowaniu wiarygodnością, Oleś musiał skonstruować tę rzeczywistość. Okazał się nie tylko fotografem, ale także twórcą obiektów-rzeźb. Jego fotografie bardzo dobrze konfrontują się z tymi obiektami. Jest to fotografia pozornie dokumentująca te obiekty. Pozornie – dlatego, że obiekty na fotografii zyskują wiarygodność innego rodzaju – wiarygodność snu i wspomnień. Właśnie bez fotografii byłyby tylko i wyłącznie obiektami przestrzennymi. Z drugiej strony, w konfrontacji ze zdjęciami, patrzymy na nie innymi oczami, bardziej świadomie, ale mniej dosłownie. Na tym polega siła fotografii, która może sięgać poza granice banalnego wzorca lustra.
      Patrząc na obiekty i fotografie Igora Olesia przypomina mi się krzesło z łojem Josepha Beuysa, czy też inscenizacje Sandy Skoglund. Każda z fotografii Olesia prezentuje inny rodzaj skojarzeń. Idące dzieci-lalki, to zarazem wspomnienie, ale także odwołanie do zapomnianego świata z dzieciństwa, często odrzucanego przez schematyczny świat dorosłych. Trzeba pamiętać, że przekraczając bramę dziedzińca wspomnień, wkraczamy w beznamiętną codzienność.
      Cechą łączącą wszystkie fotografie Olesia jest zamknięta przestrzeń planu fotograficznego. Raz jest to narożnik pokoju lub bliskie tło-ściany. Obiekty zamknięte w tej ograniczonej przestrzeni, stają się jeszcze bardziej nierealne i symboliczne. Bardziej kojarzą mi się z fetyszem przeszłości, naszymi troskami i zmartwieniami zaklętymi w obrazy. Można nie tylko zobaczyć, ale dotknąć „jego” wspomnień. Nabierają innego kontekstu w chwili wyjęcia z szarej codzienności kilku nieistotnych i banalnych przedmiotów. Ponowne ukazanie ich na fotografiach lub w przestrzeni galerii, nadaje im drugą wartość – z profanum przeistaczają się w sacrum. Wszystkie fotografie są bardzo związane z życiem autora, ale nie są pozbawione cech i znaczeń uniwersalnych. Daleko im do dosłowności, są raczej wieloznaczne. Symbole oparte na zwykłych przedmiotach, takich jak: ubrania, krzesło, poduszka, itp., otaczają nas codziennie i towarzyszą nam w dobrych i złych chwilach życia. Leżąca poduszka to symbol nocy, czarny prostokąt wycięty w ścianie, to otchłań złego snu, który może okazać się jawą. Na jednej fotografii widzimy autora jako starego człowieka – to przepowiednia przyszłości, czy stan, w jakim on teraz się znajduje? Białe, niezapisane kartki papieru w tle, symbolizują pytanie o niewiadomą dalszego losu. Każda z fotografii nasycona jest symbolami, które dociekliwy i obdarzony bogatą wyobraźnią widz może odczytać. Limbo staje się zarazem indywidualną przestrzenią wykluczenia, ale także zawieszenia w otchłani losu każdego z nas. Limbo Igora Olesia staje się symbolem ludzi „nieochrzczonych”, wykluczonych poza model współczesnego świata, poza medialną „urawniłowkę” i banał narzucany nam przez trendy mody i płytkie ideały. Kształt rzeczywistości w dużej mierze zależy od nas samych, byle się nie poddać. Bogactwo naszego życia jest w nas, nie zależy od stanu posiadania dóbr materialnych, ale od indywidualnego patrzenia na rzeczywistość i ubogacania naszego modelu tej rzeczywistości. Igor Oleś na jednej fotografii z lalkami wiesza kluczyk, to symbol wyboru i wskazania możliwości otwarcia się na nasz bogatszy świat.
      Można długo tłumaczyć każdą z fotografii: co znaczy ręka w jakby zamkniętym pudełku z wyciętymi otworami, przez które wpada światło? Co znaczą „kosmate płuca”, białe puste ramki, sztywna koszula, czy lewitujące płótno, jakby pomięta pościel? Zostawiam to widzom, przecież bogactwo fotografii i obiektów Olesia polega na naszej własnej interpretacji, na różnym odczytaniu przez każdego z nas. Nie wymagają „mądrych recenzji” pewnych siebie krytyków. Świat fotografii i obiektów Igora Olesia jest wieloznaczny, można powiedzieć multimedialny, ale nie tylko w sensie użytych środków przekazu, lecz przede wszystkim dzięki różnym ścieżkom znaczeń i symboli. Fotografia Igora Olesia potwierdza jej ogromne możliwości ukazania tego, co z reguły wydaje się niemożliwe i z tego powodu odrzucane, bo intelektualnie trudne. Jego fotografie tworzą osobne byty, tworzą nowe konstrukcje, tworzą i powołują do życia inne światy.
      Jak już pisałem wcześniej, na wystawie fotografiom towarzyszą obiekty. Z tego powodu powstaje pozorna tautologia powtórzenia tego samego, w przestrzeni galerii i w obrazie. André Rouillé pisał: „Mimo że odcisk jest odbiciem rzeczy (preegzystującej) w formie obrazu, to jednak należy zastanowić się nad tym, w jaki sposób sam obraz tworzy też rzeczywistość” . Można powiedzieć, że fotografie Olesia są rejestracją, ale nie tych prezentowanych na wystawie obiektów, ale rejestracją ich pierwowzoru, pra-obiektów, które egzystowały wcześniej w jego mentalnym modelu rzeczywistości. Taka paralelna rzeczywistość, ukazana na wystawie, jest niezbyt często stosowana przez fotografów. Wymieniona przeze mnie Sandy Skoglund powtarza w galerii całą przestrzeń inscenizacji, prawie wiernie powtarza usytuowanie obiektów tak, jak na towarzyszących wystawie fotografiach. Igor Oleś pokazuje w galerii tylko same obiekty. Przez to grają inną rolę, są jakby niemymi świadkami historii, która została udokumentowana na fotografiach. Nie są tylko prostą instrukcją metody realizacji fotografii. Mają formę autonomiczną w stosunku do zanotowanej na fotografiach historii. Stwarzają pozorną, tzw. drugą rzeczywistość, która jest wtórnym skutkiem zdarzenia udokumentowanego na jego zdjęciach.
      Wystawie Igora Olesia powinno towarzyszyć wewnętrzne skupienie widza, cisza wśród szumów bełkotliwego świata, który agresywnie próbuje nas wchłonąć.

Grzegorz Przyborek
Łódź 26 maja 2013 roku
 
fotografia
 
fotografia
 
fotografia
 
fotografia
 
Copyright ©2013 Galeria FF ŁDK i Autorzy